Aktualności

Podsumowanie konkursu Pudełko zwane wyobraźnią – Maria Pawlikowska - Jasnorzewska

W tym roku odbyła się X edycja tego konkursu. Napłynęło 398 prac z 22 szkół plastycznych. W kategorii klas młodszych zwyciężyła Dagmara Daleka, a starszych  - Martyna Cisińska. Obie są uczennicami ZPPKP w Opolu. Ale i nasza szkoła świętowała sukcesy: w kategorii młodszej - 2 wyróżnienia, a w kategorii starszej - III miejsce zdobyła Izabella Jaworska a trzech uczniów otrzymało wyróżnienia.
Wszystkim nagrodzonym i wyróżnionym serdecznie gratulujemy.

Podsumowanie odbyło się podczas Dnia z Marią Pawlikowską – Jasnorzewską. Wręczono dyplomy oraz otwarto pokonkursową wystawę. Obecny przedstawiciel Jury - pan prof. Wiesław Łuczaj (UJK Kielce, ASP Warszawa) podkreślił wysoki poziom konkursu. Wydarzenie uświetnił spektakl poetycko – muzyczny przygotowany przez naszych uczniów, który przybliżył wszystkim osobę poetki i sprawił, że całe spotkanie nabrało niezwykle klimatycznego charakteru.
 

„Maria Pawlikowska-Jasnorzewska -Lilka-należała do najdziwniejszych w Polsce kobiet. Wydawała się chwilami istotą zupełnie nierzeczywistą. Uosobiona magia poezji. Zjawa seansu, która boi się ostrego światła, zgiełku i ruchu. Salamandra, co wypełzła z ognia i zamieniała się w kobietę po to, by tajemnice różnych czarów, misteriów i niesamowitych wcieleń wyrazić w formie subtelnej miniatury wierszowej”. Aby oddać prawdę o tej wyjątkowej poetce, spektakl wieńczący rozstrzygnięcie konkursu został oparty na wspomnieniach bliskich jej osób, zawartych w książce „Lilka. Maria Pawlikowska- Jasnorzewska we wspomnieniach” Marioli Pryzwan. Uczniowie słowem i gestem starali się opowiedzieć o życiu artystki, jak również usystematyzować wiedzę zdobytą w czasie indywidualnych poszukiwań młodych ludzi, biorących udział w konkursie. O niezwykłym dorobku poetki mówiły według scenariusza i reżyserii Jowity Janduły-Wójcik wystylizowane zgodnie z modą dwudziestolecia międzywojennego: Dorota Osman, Aleksandra Szymkiewicz, Zofia Brzezińska i Julia Piątek, a w inscenizacji pomogli Damian Grys i Patryk Danielski.

„Otulona szalami, zwinięta w kłębek, spędzała większą część życia na kanapie w półmrocznym pokoju, z małą lampką umieszczoną nastrojowo gdzieś w kącie, na niskim stoliczku na podłodze. W takim klimacie- przesiąkniętym wonią kwiatów, perfum, mocnych papierosów i starych mebli-czuła się najlepiej. Rozmawiała wtedy czarująco nawet o rzeczach bardzo zwykłych”. Opisany wyżej klimat udało się osiągnąć dzięki oddającej ducha epoki scenografii przygotowanej przez Bogumiłę Zając. W świat Kossaków i Marii Pawlikowskiej -Jasnorzewskiej wprowadziła natomiast widzów niezwykła  muzyka. Piosenki: „Pocałunki” Ewy Demarczyk, „Prawo” Ich Troje oraz „Ptaszek” Czesława Niemena wykonały utalentowane wokalnie uczennice naszej szkoły: Monika Smorągiewicz, Paulina Bednarz i Julia Piątek, a akompaniowali im nauczyciele Plastyka: Jordan Sobierajski oraz Oskar Wilman.  Muzyka przez nich stworzona obnażyła przed widzami wrażliwą, ciepłą i subtelną, a zarazem gwałtowną i pełną sprzeczności naturę kobiety wywodzącej się z domu artystów.

„Cenić należy nie tylko wiersze Lilki, lecz przede wszystkim źródło, z którego płynęła jej poezja: subtelną, niezwykłą kobiecość oraz gorzką, aż drapieżną mądrość. Jasnorzewska dała w swej twórczości najpełniejszy kształt natury kobiecej. Chyba to najbardziej dojrzała poezja kobieca epoki. Staroświecka dama rezydująca opodal wiślanego bulwaru-bezdzietna, trzykrotnie szukająca szczęścia w małżeństwie, dotknięta w dzieciństwie kalectwem, zamknięta w ciszy domu, w zgiełku własnego serca, niewolnica pasjansów i wiedzy tajemnej, ścigana koszmarem przemijania, żyjąca w ciągłym lęku przed nieuchronną starością, porażona wizją kobiecego więdnięcia- wyśpiewała w poezji hymn na cześć miłości i pożądania. Mianowano ją poetką miłości, bo nie miała żadnej konkurencji. Ba! Nie miała nawet żadnych punktów odniesienia na tym polu do dziś stojącym w polskiej liryce ugorem”. Na potwierdzenie tych słów uczennice recytowały wiersze z tomu „Pocałunki”, a odegrana scena miała udowodnić, że miłość w poezji Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej to uczucie jednocześnie budujące i niszczące.

„Lilka-znała ciężar gatunkowy słów, ich tajemne związki, ich wzajemne oddziaływania, ich zapach i smak. Operowała nimi po mistrzowsku, ale zawsze jako środkami. Celem jej było wyprowadzenie z mrocznych labiryntów odczuć, doznań czy skojarzeń impresyjnie przetworzonej treści. Mimo pozorów zmysłowego i czarownego piękna poetka odgadywała w naturze okrucieństwo i wrogość walczących z sobą sił, w miłości- śmiertelny smutek rozstań i rozczarowań. W wierszach umiała znaleźć dla tej swojej wiedzy słowa pełne klasycznego umiaru i muzycznego piękna, barwną metaforę i uśmiech mądrego pobłażania”. Recytowane wiersze: „Ślub” i „Stwórca” dowodzą, że poetka dostrzegała w świecie cierpienie i rozpacz, a sama ich doświadczając, potrafiła o nich pisać w sposób przejmujący i piękny jednocześnie.

„Niezwykle wrażliwa, odbierała świat inaczej niż wszyscy. Jej ogromną integrację z naturą widać  w wierszach i obrazach. Przyrodę umiała Lilka obserwować, rozumiała ją i była jej bliska, często bliższa niż ludziom, ale nie można powiedzieć, by miała zainteresowania przyrodnicze w powszechnie używanym znaczeniu tego wyrażenia. Dla Lilki bowiem świat żuków, mrówek , ptaków i ziół to nie świat naukowej obserwacji; zwierzęta i kwiaty to nie przedmiot badań, to istoty jak i ona poddane prawom przemijania, to istoty zagrożone śmiercią”. Tę jej niezwykłą nić porozumienia Pawlikowskiej z przyrodą oddaje wiersz „My konie”, którego wspólna recytacja dziewcząt wywołała dreszcz emocji u widzów. Teksty: „Zabity w górach” i „Fiołek i róża” uwypukliły natomiast współodczuwanie poetki z naturą.

Jak zauważyły narratorki: „Lilka składała się z samych kontrastów. Ze steku niekonsekwencji. Mieniła się zależnie od okoliczności, nastroju, środowiska, pory roku , pory dnia-była taka i taka, i jeszcze inna- niepowtarzalna niekonsekwentna, rozbrajająco zagubiona w tej własnej różnorodności i zawsze jakby sama nią zaskoczona”. Zmysłowe, odważne, pełne emocji oblicze Pawlikowskiej doskonale ukazała Julia Górka, która wykonała układ taneczny opracowany przez Ewę Gil-Goraj do jazzowej piosenki „Excentrycy” Krystyny Jandy, opartej na tekście poetki.

„Z wojną przyszło jednak wszystko, co najstraszliwsze i najbardziej śmiertelne, co zabijało Marię Pawlikowską-Jasnorzewską przez pięć lat, żeby ostatni cios zadać już u progu pokoju, w utęsknionym dniu powrotu. Osierocona, odseparowana od kulturalnego życia emigracji, od przyjaciół, wyizolowana i tym bardziej stęskniona w obcym, nudnym angielskim mieście, zmagała się także z fizycznym cierpieniem- nieuleczalną chorobą. Ostatnie miesiące przed śmiercią żyła już tylko Polską, gdzie zostawiła młodość. Nienawidziła wojny i jej nieludzkiego, morderczego bezsensu. Podnosiła mężnie swój głos poetyckiego protestu, tragiczny, ludzki krzyk - w obronie skrzywdzonej ludzkości i moralnych wartości życia”. Wiersz „Przeciw keep smiling” aktorzy wygłosili więc wspólnie jako protest przeciw obojętności wobec wojny i zła w świecie. Utwór „Światło w ciemnościach” utrzymany w konwencji kołysanki w połączeniu z piosenką Haliny Kunickiej „Wędrujemy”, stworzonej w oparciu o tekst poetki, stał się natomiast symbolicznym zamknięciem drzwi do pokoju Marii Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej, które na chwilę młodzi artyści z Plastyka uchylili przed zgromadzonymi gośćmi. Jaka więc była Maria Pawlikowska-Jasnorzewska naprawdę?  „Lilka była jak koliber. Tak właśnie, jak koliber. Cała w trzepocie, migocie i tęczy wisiała nad życiem, jak zawisnąć umie nad kwiatem tamten skrzydlaty klejnot- zdyszana wieczną pogonią za nową słodyczą czy trutką. Nie umiała ich prawie rozróżnić. Umiała je za to wyśpiewać obie- jak nikt!” I taką właśnie Marię Pawlikowską- Jasnorzewską ukazali uczniowie kieleckiego Plastyka.
Jowita Janduła-Wójcik